Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 317 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Ildefons wielu imion

piątek, 21 sierpnia 2009 16:44
Gałczyński był tylko Konstanty Ildefons.

Mój Ildefons ma wiele imion oprócz tego wpisanego w książeczkę zdrowia:

- Fafkulec
- Toperz (albo Nietoperz)
- Maluszek
- Paskuda vel. Paskudek
- Jęczydusza
- Potwór
- Bzydal
- Ślicznota
- Głupolek
- Misio
- Misieniek
- Bubek paskudny - przy atakowaniu nóg, kapci albo wolno stojących butów
- Paszczak
- Pyszaczek
- Łapiszon
- Pan Kot
- Sierota - jak skądś spadnie
- Śmierdziel - jak mu z pyska jedzie, zwłaszcza przy ziewaniu
- Koteczek kochany
- Słodziak
- Śpioszek
- Pieszczoch
- Chłopek - Jełopek
- Idiota cholerny - a to głównie przy gryzieniu i drapaniu właścicielki albo zżeraniu kabli.
- Mruczysław - kiedy włącza traktorek
- Wyjec pospolity - kiedy wyje
- Kociątko - kiedy wygląda tak słodko, że słodziej już nie można

Reaguje na Ildefonsa najlepiej, choć mam wrażenie, że najwięcej mu mówi ton mojego głosu.
Znakomicie rozumie słowo "No!" wypowiedziane tonem grożącym, "psik!" olewa całkowicie.
"Chodź tu" traktuje różnie - w zależności czy mam w ręku coś smacznego, zabawkę albo ma wyjątkową ochotę na pieszczoty.

Kładzie się mi na ręku jak futrzasta, gorąca klucha i nie życzy sobie być przesuwanym - zwłaszcza wtedy, gdy mam pilną korektę do zrobienia albo coś ważnego do napisania. Ile razy bym go nie zdjęła z kolan albo z biurka, wskoczy z powrotem, drapiąc przy tym obrzydliwie.
Czasem jeszcze w ferworze walki złapie pyskiem za rękę, ale zostaje mu to wyperswadowane przez ogon - i niezależnie od stopnia wściekłości kota może obsyczeć, ale rzadko się zdarza, żeby ugryzł ponownie.
Syczącego Ildefonsa słyszałam dwa razy - za pierwszym razem gdy ugryzł mnie porządnie (raz jedyny) - przy pierwszym zakładaniu szelek, drugi raz kiedy nie pozwoliłam mu wariować w łóżku - został wzięty za kark i w trakcie przenoszenia na podłogę obsyczał mnie od stóp do głów - ale dopóki się nie wyszalał, nie wlazł z powrotem.
Szelki zostały już w pewnym stopniu zaakceptowane - raczej z rezygnacją. Smycz jako nowy element dalej zmusza kota do położenia się płasko na plecach (bo coś go trzyma za kark) i znieruchomienia.

Uwaga - nie skretyniałam w tym stopniu, że chcę z kotem chodzić na spacerki - do weterynarza niosłam go ostatnio na rękach, żeby nie robił cyrku pod tytułem "mordują kota w tej klatce!". Bałam się, że mi się wykręci z rąk i będzie próbował zwiać - dlatego miał szelki i smycz. Może któregoś dnia zabiorę go na trawkę - zobaczymy - bez przesadyzmów. Szelki w każdym razie ma czarne, gustowne, takie dla królika (żeby było śmieszniej - identyczne szelki, ale przeznaczone dla kociąt kosztowały 2 razy drożej, a nie różniły się nawet długością smyczy...).

PS: Ostatnio nawet mój tatuś kupował żarcie dla kotka - szedł do sklepu, więc poprosiłam, żeby nabył "przy okazji" kotu suchą karmę. Kupił saszetkę, ale przynajmniej dobrej firmy ;)
Mama, tak niby nie lubiąca zwierząt, codziennie pyta "jak tam kot?".
Sąsiadka nie znosząca kotów twierdzi, że Ildefons jest jedynym kotem, którego lubi.
Córka sąsiadki o mały włos nie urwała Ildefonsowi ogona z radości.

PS 2: Mały potwór zlazł mi z ręki, teraz oparł łeb na moim brzuchu - jestem więc unieruchomiona, dopóki nie zmieni pozycji.

PS 3: Nie budzi go nic - psy za oknem, samochody, przestał bać się samolotów, nawet strzelaniny i potępieńcze wrzaski w filmach go nie "ruszają". Ale jeśli kotecek śpi gdzieś na łóżku lub na podłodze, a pani tylko wstanie z krzesła - choćby po to, żeby przymknąć okno - kot czujny i gotowy pilnuje, co pani robi.
Jeśli śpi w skrzyni na pościel, najprościej go znaleźć idąc do lodówki ;)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

zagadki

środa, 19 sierpnia 2009 22:29
Zagadka pierwsza: Co trzeba zrobić, gdy kot śpi nie wiadomo gdzie i chce się go znaleźć?

Odpowiedź: Iść do kuchni.

Zagadka druga: Co to jest milisekunda?

Odpowiedź: Czas, jaki upływa od momentu wejścia do kuchni do momentu znalezienia kota.

Dodatkowo kot posiada system naprowadzania dźwiękowego w postaci błagalnego "miau, miau" pod lodówką - niezależnie od pory dnia i nocy. Znajomy "kociarz", poprzedni właściciel Ildefonsa, powiedział, że daję mu za dużo żarcia - gdyby dostawał mniej, na pewno by mnie zamęczył. Na razie kot żre pół saszetki Kit-Kata rano, pół wieczorem, dostaje do tego kocie mleko (kupiłam mu takie specjalne, witaminizowane itd.), po odrobinie do miseczki, ma stały dostęp do suchej karmy - ale widocznie z głodu nie umiera, skoro podżera ją przy tak zwanej okazji i od niechcenia.
Przepada za kocimi kabanosami sprzedawanymi na sztuki po 1 zł, dostaje po kawałku w ramach nagrody. Czasem coś mu "skapnie", na przykład pudełko po serku albo Pastelli do wylizania.
Widocznie Ildefons ma żebractwo we krwi, dlatego jojczy.

Oprócz tego przychodzi czasem pogadać - namiauczy się, namruczy, coś tam opowie, po czym bierze się za wylizywanie moich włosów. Widocznie uznał, że to jedyny godny uwagi kawałek futra u jego pani - mlaszcze mi zatem przy uchu, przeczesuje włosy łapkami i ogólnie się stara. Mam wrażenie, że to jego odpowiedź na moje pieszczoty - mamy zatem układ partnerski ;)
Zawsze kiedy się budzę, mam kota koło siebie. Kiedy zasypiam - różnie, bardzo często jest tak, że moja pora na sen przypada na jego porę na zabawę. Zdarza mu się nawet przynosić zabawki do łóżka - wskakuje na nie z myszą w zębach, a ja potem śpię jak królewna na ziarnku grochu ;)
Kiedy uczył się wskakiwać na oparcie, traktował moją, za przeproszeniem, pupę jak trampolinę. Teraz daje już sobie radę sam. Na biurko włazi, bo mu na to pozwalam, ale stół w kuchni go nie interesuje (na szczęście). Po fotelu wdrapuje się na złożony stół stojący pod ścianą i na parapet wyższego okna, do niższego nie ma dostępu, na razie nie doskoczy, ale i tak na wszelki wypadek je zamykam, jak wychodzę z domu - zwłaszcza, że ostatnio złapałam kota wiszącego na rurze od kaloryfera, z której miał już bardzo blisko do parapetu. Regał też traktuje obojętnie, korzysta z niego tylko przy włażeniu na wyższe okno. Jednak trzeba będzie niedługo zamontować kratkę na kracie okiennej, żeby nie wyskoczył (lepiej dmuchać na zimne).


Zaraz się kładę, ciekawe, czy zejdzie z oparcia i położy się ze mną, czy zacznie latać jak wariat.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

kot mi rośnie

środa, 19 sierpnia 2009 22:00

Ildefons już nie jest puchatą kulką - nabiera kształtów kota





Mordka też mu się zmieniła




Kot wtapia się w tło.
Myślałam, że jak położę nowe spodnie na oparciu wersalki, to kot zostawi je w spokoju.
Nie zostawił.



Na stosik książek też trzeba wleźć.
Staram się upolować kota na półce pod telewizorem, ale nie chce się tam dać fotografować.



Na widok komórki włącza mu się opcja "myśliwy"...




...dlatego najlepiej robić zdjęcia, kiedy śpi...




...albo jest zainteresowany polowaniem na co innego (na przykład moją nogę).
To zdjęcie pokazuje również, że Ildefons nadal składa się głównie z uszu ;)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Trzeci tydzień

wtorek, 18 sierpnia 2009 14:41

Zaczał się trzeci tydzień naszego wspólnego życia z kotem.

Mały został zaszczepiony, nawet dzielnie zniósł kłucie. Pchełek nie ma żadnych. Waży już ponad kilogram, dziennie zżera jedną saszetkę (w dwóch porcjach) i zagryza ciągle dostępnym suchym dla kociąt. Oprócz tego jada:
-chińszczyznę na ostro,
-jajka na twardo,
-mięso mielone na surowo,
-mięso mielone w sosie pomidorowym,
-pastellę z mintaja,
-serek naturalny Piątnicy,
-Bake Rollsy czosnkowe,
-makaron.
Nie przepada za warzywami, metką, średnio mu "wchodzi" szyneczka babuni, woli polędwicę łososiową.
Dostał koziego mleka (podobno ma skład prawie "koci" i jest o niebo lepsze od krowiego), a po mleku dostał świra. Ma więc bana na mleko, a ja podrapane nogi. Pazury odrosły mu w zastraszającym tempie, ale nie będę ich obcinać, bo jeszcze wyjdzie na to, że kot ma robione manicure częściej, niż ja.
Co do gryzienia, to już wie, że nie wolno - zostało mu to przetłumaczone przez ogon - i chyba wiedza się utrwaliła. Oduczam też skakania po śpiącym człowieku - fascynuje go bowiem szelest kołdry. Nauczył się, skubany, wskakiwać na krzesło, więc za każdym razem odsuwam je od biurka. Na moje kolana wskakuje najczęściej po stojącym pod biurkiem odkurzaczu. Ostatnia zabawa - odkurzacz, kolana, podłoga, odkurzacz, kolana, podłoga. Sypia w przeróżnych miejscach, za łóżkiem, pod łóżkiem, u mnie na biurku, zwłaszcza kiedy piszę - kurs pisania jedną ręką mam za sobą ;)
Mruczy cichutko, ale za to intensywnie. Przechodzi chyba mutację, bo głos mu się ciut obniżył.
W nocy śpi głównie przy mojej głowie.

Natomiast przestałam wierzyć we wszystkie stwierdzenia, jak to koty są mądrzejsze od psów - Ildefons ciągle poluje na własny ogon. Wyczynia przeróżne akrobacje, głównie kończące się fikołkiem w przód albo w tył przez głowę, ewentualnie dezorientacją po dziesięciu piruetach. Do zabawy, oprócz ogona, wystarczają mu: chusteczka, kulka papieru, mój kapeć, piłeczka i myszka. Jest zafascynowany papierem toaletowym, więc papier stoi na półce, żeby kot nie dosięgnął, a ja pilnuję, żeby nie wskoczył do sedesu ;)


Cieszy się, kiedy wracam do domu, przychodzi się przytulić, łazi za mną wszędzie - chyba mnie lubi :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

i kolejne :)

czwartek, 13 sierpnia 2009 21:23
Wybaczcie jakość, robione komórką...



Mały myśliwy




Taki malutki, grzeczny koteczek - na pewno coś zbroił




Nie-Toperz :)




Jaki słodziutki!




Mała Łajza Minelli ("Moi? Ależ skąd, ja taki grzeczny jestem...")




Właśnie kot odkrył papier toaletowy...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

zdjęcia

sobota, 08 sierpnia 2009 17:38

Kot w plamie światła prezentuje się wręcz artystycznie ;)





Ulubiona pozycja kota Ildefonsa, cóż, że ciężko wtedy pisać...




Pierwsze spotkanie kota Ildefonsa z misiem Edwardem




Edward strażnikiem kocich snów.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Towarzystwo

sobota, 08 sierpnia 2009 11:45

Nocowały u mnie dwie koleżanki. Kot był lekko zdziwiony, że nagle łóżko zrobiło się większe, a dodatkowy ludź spał na podłodze. Spał po trochu przy każdej z nas, ale jednak najwygodniej mu było na moim biuście. Miał też z kim się bawić.
Oduczanie gryzienia idzie nieźle, czasem jeszcze otworzy paszczę i dotknie zębami mojej ręki, żeby sprawdzić, czy nadal nie wolno - nadal, więc przestaje.
Je coraz więcej. Daje znać, że jest głodny, więc dostaje kurczaka w sosie albo indyka w galaretce, podgryza też suchą karmę.
Wody pije niewiele, ale dwa razy dziennie dostaje świeżą.
Z kuwety korzysta jak złoto, nie ma żadnych problemów. Jest czysty, spokojny, nic nie niszczy. Nawet zaprzyjaźnił się z drapakiem. Różowy słoń jest już strasznie obszarpany i obgryziony, ale dalej spełnia swoją rolę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

więcej zdjęć

wtorek, 04 sierpnia 2009 21:14
Mały kotecek - dla porównania położyłam koło niego zwykły długopis, który z resztą uwielbia obgryzać.




Lubi spać na biurku




Szykujemy się do spania - teraz jest słodki, ale o 4 w nocy znowu będzie polował na moje dłonie.





Dostał dziś różowego, piszczącego słonia na wędce. Szał ciał, ulubiona zabawka, szczęśliwy kotek.
Jest towarzyski i nie boi się ludzi. Dziś poznał moją Mamę. Może nie jest zachwycona, ale stwierdziła, że jest śliczny. Tyle dobrego.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Weterynarz

poniedziałek, 03 sierpnia 2009 16:31
Jeśli ktoś z Czytelników mieszka w okolicach Pragi, polecam gabinet "Ciapek" przy ul. Małej.
Ildefons jest za mały na odpchlanie chemiczne (waży 0,85 kg), więc pani weterynarz wykąpała go dokładnie, wyłapała wszystkie pchełki, wysuszyła, obcięła pazurki, wyczyściła uszka, wysmarowała je maścią, dała mu do pyszczka jakąś odrobaczającą chemię i wystawiła książeczkę zdrowia. Zapłaciłam, uwaga, całe 8 zł... Myślałam, że się przesłyszałam. Za 10 dni mamy kolejną wizytę - dalszy ciąg odpchlania, odrobaczania i czeka nas jeszcze szczepienie.
Ildefonsowi średnio się podobała kąpiel, ale po solidnym przytuleniu się uspokoił, teraz zjadł i śpi mi na stopie - to chyba jego ulubione miejsce - z wyjątkiem mojej twarzy i biustu.
Co klatki, wszystko jest ok, dopóki się nie zamknie drzwi. Przez całą drogę miałam syrenę przeciwmgielną - miau, wypuść mnie, miau, miau, miaaaaauuuu! Droga do weterynarza zajmuje 10 minut piechotą. Zdań "słodki kotek" nie byłam w stanie zliczyć.
Rzeczywiście, jest przesłodki.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

pierwsza noc - ciężko było

poniedziałek, 03 sierpnia 2009 14:20

Kotek koniecznie chciał spać na mojej twarzy. Kiedy się na to nie zgodziłam, ciężko zdegustowany położył się na mojej dłoni.
Przestraszył się przelatującego samolotu, w końcu ułożył się na moich piersiach, oparł łepek na prawej, ogonem owinął lewą i spał grzecznie do godziny 4. Otóż o godzinie 4 uznał, że to najlepsza pora na polowanie, a najlepiej by było zapolować na moją rękę.
Rano dostał jeść i został w łazience, bo musiałam wyjść z domu. Ucieszył się, kiedy wróciłam, pchał się na kolana tak, że mam nogę podrapaną do krwi.
Wczoraj musiałam go pilnować, żeby nie wskoczył mi do wanny, wszędzie łazi za mną i bardzo się pilnuje.
Zaraz wybieramy się do weterynarza - raport w następnym odcinku.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

pierwszy dzień - ciąg dalszy

niedziela, 02 sierpnia 2009 20:31
Kotek zjadł, przespał się chwilkę, a potem zaczął odkrywać świat. Zaakceptował piłeczkę, ale wolał kulkę papieru. Drapak ciągle traktuje z pewną nieśmiałością, ale zaprzyjaźnił się z wersalką i krzesłem przy niej. Natomiast co chwila wraca do mnie, przytulić się do mojej nogi, albo dopominać się o wzięcie na kolana.
Wylazł za mną na korytarz, bo nie wiedział, gdzie mu nagle znikłam.


Kot spał wtulony we mnie...
Potem się obudził...




Pokazał, że prawdziwy kot czarownicy z niego...




I zaczął oglądać świat z nowej perspektywy:

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

dzień pierwszy

niedziela, 02 sierpnia 2009 18:23


Dosłownie pierwsze kroki w nowym domu




Nowa piłeczka




Potrafię wejść na łóżko, a z niego na krzesło!




Badamy kuchnię i łazienkę




Przytuliłem się do nogi mojej nowej pani.




Tu mi dobrze, bezpiecznie, skończ robić zdjęcia, idę spać.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

piątek, 18 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  26 323  

A kto to, a co to?

Urodził się na początku czerwca - na początku sierpnia trafił do mnie.
Kot Ildefons.
"(..) zwany w Hiszpanii mistrzem Ildefonsem (...)"

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 26323
Wpisy
  • liczba: 48
  • komentarze: 436
Galerie
  • komentarze: 0
Bloog istnieje od: 2949 dni

Lubię to