Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 541 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

zbiór zdjęć z komórki ;)

sobota, 26 września 2009 20:11

Brzuszek - taki do głaskania




Partyzant w praniu




Partyzant w kocyku




Żadne pudełko nie jest dla kota za małe




Kot odkrył, że na umywalkę może wejść wskakując na sedes ;)




Kot na telewizorze z serduszkami w tle




Kot czarownicy :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Okno na świat

niedziela, 20 września 2009 12:53
Zamontowałam siatkę na oknie - oto fotostory ;)


Pierwsze kroki NA PARAPECIE




Naprawdę mogę?




Będziesz mnie pilnować?




Sprawdzimy, czy siatka dobrze się trzyma




Kot na warcie




A co się dzieje w domu?




Ale dalej mnie kochasz, prawda?
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

kamień z serca

czwartek, 17 września 2009 23:27
Wszystkich zaniepokojonych moimi statusami na gg i opowieściami na żywo uspokajam - jednak Ildefons, nie Gryzelda. Niepewność zasiał we mnie mój kolega, który jednak, jak widać, nie zna się na zaglądaniu kotom między koła ;)
Dziś Ildefons został ukłuty po raz kolejny, tym razem był już bardziej waleczny, nasyczał na panią doktor i na mnie przy okazji też. No ale nie licząc czekającej go za jakiś czas utraty klejnotów rodowych, spokój ze szczepionkami, igłami i innymi paskudztwami mamy przez rok. O ile znowu nie wymyśli czegoś tak genialnego jak zeżarcie cebuli i kilkudniowa niestrawność.
Dostał z pół kilo darmowej karmy na nerki, bo nie jestem pewna, czy jego ostatnie nasiusianie w kilku nieodpowiednich miejscach to kwestia "zły kotek", czy kwestia "chory pęcherz". Jak znowu nasiusia tam, gdzie nie powinien, to oprócz prania kołdry i prania kociego tyłka (oczywiście w przenośni!!), będzie kolejna wizyta u pani doktor.
Pazurów Ildefons bronił jak niepodległości, w sumie się zarzekałam, że nie będę kotu robić manicure, ale się poddałam. Nogi mam jak czerwona zebra - w paski. Ostatnio ręce też, więc kot został odpazurzony. I będzie odpazurzany regularnie - trudno.
Drogę do weterynarza spędził siedząc w miarę grzecznie owinięty w polar, ale wracać stanowczo wolał siedząc jak piracka papuga na moim ramieniu - na szczęście syrenę przeciwmgielną włączał rzadko - widocznie moje groźby przy mijaniu zakładu kuśnierskiego i kebaba podziałały - a obie zawierały elementy przerobienia kota na coś, co nie będzie miauczeć jak poparzone ;)

Ze śmiesznostek - siedziałam przy komputerze pogrążona w pracy. Nagle, ni stąd, ni z owąd, rzuciła się na mnie włochata kulka, drapiąc niemiłosiernie. Najpierw chciałam kulkę ochrzanić, że z pazurami to do drapaka, a nie do mnie, kiedy spojrzałam na zegarek - powinnam była właśnie wychodzić z domu. Kot po jednorazowym drapnięciu się uspokoił i obserwował, jak ja w popłochu latam po mieszkaniu w poszukiwaniu różnych części garderoby. Kiedy zacznie odbierać telefony, będę musiała mu płacić. A apropos telefonów, jak dzwoni, pierwszy przy telefonie waruje kot - czasem ja jeszcze nie zdążę usłyszeć, a on już leci. W dodatku jest cholernie dobrze zorganizowany - jak zostawię skarpetki na dywanie, to rano znajdę je w butach. Inne kocie zabawki znajduję najczęściej we własnym łóżku. A co do części garderoby - ostatnio goniłam po mieszkaniu kota, który nie dość, że uciekał przede mną, to jeszcze przed moim stanikiem - wsadził łeb w ramiączko, a kiedy ruszył, stanik poleciał za nim. Na szczęście zdążyłam, zanim wybiegł z pokoju - nie uśmiechało mi się wyciąganie stanika na przykład spod wanny ;)

Przy oduczaniu gryzienia przyjęłam nową technikę, co prawda bolesną, ale chyba bardziej skuteczną. Jak dziabnie, to wpycham mu rękę w pysk, aż stwierdzi, że to już nie jest śmieszne i że już nie chce gryźć. Dopiero potem, dla przypomnienia, dostaje po nosie. Włażenia na roletę chyba się oduczył w momencie, kiedy razem z roletą zleciał z okna. Sprawdziłam, czy cały, roletę powiesiłam z powrotem, liczę, że błędu nie powtórzy. Kupić siatki nie miałam czasu, więc okno ciągle dalej ma prowizoryczną blokadę z kawałka sznura do bielizny - w końcu na coś się rzeczony sznur przydał. Gdy wylezie na korytarz, jest jeszcze zbyt podekscytowany, żeby przychodzić na gwizdanie, ale w domu - zawsze. Teraz uczę kota reagować na komendy "hop" i "spadaj" - ponieważ i tak "spadaj" słyszy najczęściej, kiedy łobuzuje na parapecie albo włazi mi na stół, kiedy jem - więc wie, co to znaczy.

I kolejna ze śmiesznostek - od butelki lub szklanki z piwem ucieka - sam zapach go odrzuca, ale wino albo wódka - to inna sprawa. Może wódka trochę mniej od czasu, kiedy polizał butelkę, na której chyba ostała się kropla - minę miał zupełnie jak ja, kiedy pierwszy raz spróbowałam tego alkoholu - ale wino go interesuje. Stąd nawet wzięło się powiedzonko "nie dla psa kiełbasa, nie dla kota wino" - mały alkoholik. Naprawdę go pilnuję, żeby się nie zbliżał do kieliszka, ale jeśli na podłodze stanie pusta butelka po winie - wtedy staje się kocim obiektem zainteresowania.

Mały Brzydal przylazł właśnie, poczytał mi przez ramię, ale za alkoholika się chyba obraził, odwrócił się tyłem do monitora i poszedł spać na mojej ręce. Znowu mu się coś śni, bo pomrukuje i posapuje przez sen marszcząc nosek i machając łapką. Gorzej, kiedy śni mu się coś wybitnie wariackiego, a śpi przy moich gołych plecach - wtedy ja się budzę z kompletem pazurów odbitych w okolicach na przykład krzyża, a kot jest wielce zdziwiony, dlaczego w środku nocy słyszy gromkie "ała!". Kiedy śpi przy mnie, jak pracuję, budzi się co jakiś czas, siada, przeciąga się i miauczy. Wtedy należy przerwać pisanie, pogadać chwilę z kotem, najlepiej pogłaskać. Kot w ten sposób uspokojony, że się przy nim jest i dalej się go kocha, kładzie się z powrotem. Otóż to, o wilku mowa. Kończę zatem pisać, żeby kota ukochać :)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

kocia praca i rozrywka

piątek, 11 września 2009 12:52

Kot pracuje:












A po pracy zajmuje się rozrywką :)






I czytaniem gazet z Sąsiadem:








A po wszystkich wyczerpujących zajęciach najlepiej się odpoczywa na ulubionej podusi :)





Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Problem z kotem

czwartek, 10 września 2009 10:31
Problem zaczął się od wizyt Sąsiada, a także kilku znajomych (oczywiście, facetów), którzy uznali, że kot próbujący gryźć to świetna zabawa. Od tej pory Ildefons zaczął niestety atakować wszystkich moich gości, również płci pięknej. Kiedy jestem z nim sama, jest grzeczny, ale kiedy widzi jedną ze swoich Cioć, zaczyna się popisywać - atakuje ręce, nadgarstki, jedną z moich koleżanek próbował nawet ugryźć w, pardon moi, pupę.
Wzięty na ręce i ugłaskany uspokaja się tylko na chwilę. Skarcony nie uspokaja się w ogóle. Zamknięty w kuchni zmienia się w grzecznego koteczka - do momentu wypuszczenia z rzeczonej.
Nie mam pojęcia, co zrobić - kiedy gryzione ręce nie reagują na kota, atakuje jeszcze mocniej.

Dodatkowym kłopotem jest to, że Ildefons nauczył się wskakiwać na parapet, w związku z czym jutro zabawię się w Boba Budowniczego i kupię siatkę ogrodzeniową do przymocowania do kraty w oknie - boję się, że może spróbować wyskoczyć - jeszcze zrobi sobie krzywdę (albo ktoś mu zrobi, albo, nie daj Boże, porwie mi kota, zanim zdążę wylecieć po niego do ogródka). Na razie w rubryce "straty" można zanotować 3/4 pot-pourri, które stało na parapecie w charakterze dekoracji, na wpół uschłego hiacynta, który zleciał na dywan razem z doniczką oraz 1 szklankę, niestety egzemplarz kolekcjonerski. Kot został zamknięty w łazience, a ja na kolanach zbierałam szkło, a potem odkurzałam - jednak ani huk, ani moja za kotem pogoń w celu sprawdzenia, czy się nie pokaleczył, ani łazienkowe wygnanie nie pomogły, dalej włazi na parapet.
Drogę ma opracowaną - z podłogi na fotel, z fotela na parapet pod oknem zamkniętym na stałe, z niego na telewizor, a z telewizora na parapet okna otwartego. Okno to jest na razie prowizorycznie utrzymane w pozycji "półotwarte" za pomocą kawałka sznurka tak, żeby się koci łeb w szparę nie mieścił, ale żeby trochę powietrza wpadało. No i, cholera, trzeba będzie w końcu sprzątnąć biurko, bo z parapetu to już do zbioru różnych papierków, kabli, kolczyków itp niedaleko...
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

profesjonalnie :)

niedziela, 06 września 2009 22:42
Przyjechał mój ulubiony kolega i zrobił kotu sesję zdjęciową :)







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Kot stęskniony

środa, 02 września 2009 23:28
Ildefons przeżył pierwszą samotną noc od momentu, kiedy przyjechał do Warszawy. Wyjechałam wczoraj o 15, wróciłam dziś o 20. Kot został nakarmiony i wybawiony przez Sąsiada, co nie zmienia faktu, że jak weszłam do domu, umierał z głodu. Kiedy dostał ciut żarcia, mógł rozmawiać.

Najpierw nakrzyczał na mnie strasznie, jak w ogóle śmiałam zniknąć.
Potem wlazł mi na ramię, a z niego na głowę. Lizał mnie po twarzy, rękach i szyi dziko mrucząc.
Gdy zdjęłam go sobie z głowy, lizał mnie po nogach.
Odtańczył dziki taniec radości z ogonem co chwila sprawdzając, czy patrzę.
Siedział na wannie, kiedy się myłam i jojczył.
Teraz nie potrafi się zdecydować, czy chce siedzieć na biurku, na moim ramieniu czy na kolanach - wierci się, mruczy, gada i zaczepia, jeśli zajmę się czymś i przez chwilę do niego nie mówię i na niego nie patrzę.


Sąsiedzi mówią, że płakał dziś cały dzień pod drzwiami - żali mi go, ale taki już mam tryb pracy i kot niestety się musi przyzwyczaić. W każdym razie to niesamowite uczucie, że jest w domu żywa istota, która się tak cieszy, kiedy mnie zobaczy... Nawet mój były narzeczony tak się nie cieszył ;)
A zdjęcia, jak baszybuzuk urósł, zamieszczę niedługo.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 28 maja 2017

Licznik odwiedzin:  25 607  

A kto to, a co to?

Urodził się na początku czerwca - na początku sierpnia trafił do mnie.
Kot Ildefons.
"(..) zwany w Hiszpanii mistrzem Ildefonsem (...)"

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 25607
Wpisy
  • liczba: 48
  • komentarze: 436
Galerie
  • komentarze: 0
Bloog istnieje od: 2868 dni

Lubię to